FANDOM


Wyścig po źródło.png

Rozdział 1Edytuj

Arctiprex i Iceblaster weszli do jaskini. Ten pierwszy zaczął wrzeszczeć:

-To wszystko nie tak! Zdobyliśmy transport! I co z tego? Za jaką cenę? Ungestreishe nie żyje! A to przez tego Ankaia!

On dobrze wiedział co Iceblaster by powiedział:"Teraz mamy go z głowy. Po kłopocie." Ale to nie było tak. Coś się czaiło. I to coś pragnęło zemsty. Arctiprex z wyrzutem:

-Idę. Nie zatrzymuj mnie. Rozwiązuję GoM. Radź se sam. Ktokolwiek chce się zemścić, zrobi to na tobie. Ja nie jestem na tyle głupi żeby tu zostać.

Iceblaster pomyślał:"Tchórz. Zwiewa bo go panika ogarnia. I dobrze. Teraz mogę iść po to źródło sam. Nie muszę się dzielić. Nie wiem gdzie ono jest. Ale wiem kto ma tę informację. Pora bardziej poznać zakon Bardeńczyków."

Rozstali się bez walki. Arctiprex szepnął do siebie:

-Nie tylko ja bym cię teraz zabił. Ten kto jest godzien pomści Ankaia. Tymczasem ja idę do Maru. On mi wiele wyjaśni.


Phantix i Kaina wyszli. Szli godzinę. W pewnym momencie ona zauważyła że jest sama. Nagle przed nią z nieba zleciał Phantix. Powiedział:

-Mam ułatwioną zemstę. GoM się rozpadło. Iceblaster jest sam.

-Skąd to wiesz

-Mam swoje źródło.

Kaina zamroczyła się. Zapytała: "Co wiesz o Iceblasterze?"

Phantix odrzekł z uśmiechem: "Więcej niż ktokolwiek inny."

-Więc nie mogę nic więcej zrobić. Jutro rano wyruszasz. Zgadzasz się?

-Tak. Jego stare zwierzęce futro owinie się wokół jego szyi a potem go zmiażdży. Już ja oto zadbam.

Rozdział 2Edytuj

Phantix szedł od godziny przez góry. Była doskonała widoczność więc każde zagrożenie było widoczne. No prawie wszystko. Z góry dwie sylwetki obserwowały idącego Toa powietrza. Skoczyły. Wylądowały przed nim. Wyższy się odezwał:

-No drogi uczniu. Nadszedł czas na Egzamin. Jego celem jest Kradzież broni tego Toa.

-ale mistrzu Kuhtaxie...

-Żadnych "ale"! Masz go okraść!

-Dobrze mistrzu. Już go okradam.


Iceblaster był w wiosce wody. Szedł do Portu. Miał cel: Skraść Księżycowy Blask.


Deamoon i trzej marynarze stali przy statku. Wtem Kapitana przeszył dreszcz. Zobaczył jak jednego z jego ludzi pochłania ziemia. Drugi na wietrze został uniesiony i zrzucony na klif. Ostatni - co ciekawsze bosman - wylądował w wodzie z zamrożoną głową. Deamoon obrócił się i zobaczył wysokiego wojownika na pagórku. "Kim jesteś?" - Krzyknął rozgniewany. Wiatr zerwał z muru list gończy który poszybował do właściciela Księżycowego blasku. Przyjrzał się postaci i listowi. Wykrzyknął:

-Ty! Ty jesteś Iceblaster! Ten członek GoM! Zabiłeś moich marynarzy! I jesteś przestępcą! Ty mały brudny ga...

Nie dokończył. Na jego plecach wylądował niemy zabójca. Kopnął go dwa razy i wskoczył na Księżycowy Blask.. Rozwinął żagle i z wyrazem radości patrzył jak Deamoon próbuje za nim płynąć. Pomyślał: "Doskonale. Następny cel - Wodna Wyspa."


Bilident ostrzem podciął Phantixa który podskoczył. Toa Lody tylko na to czekał. Od razu jego noga poszybowała w klatkę piersiową Przeciwnika. Phantix parsknął:

-Ładnie. Pachnie to szkołą Lodowego Księcia. Tym lepiej. Jeśli cię pokonam moje zwycięstwo będzie po dwakroć lepsze.

Rozdział 3Edytuj

Bilident strzelił lodem. Jego przeciwnik nie ruszył się. Odłamki przewróciły go i wywołały lawinę która pogrzebała Toa Powietrza żywcem. Bilident zapytał:

-Mistrzu? Dlaczego go zabiliśmy? On był niewinny!

Na dźwięk tych słów Kuhtax zaniepokoił się. Odrzekł:

-On nie był niewinny. Chciał nas zabić. Musieliśmy go uprzedzić i przy okazji okraść. - Skłamał Kuhtax

Nagle spod kamieni zaczęło tlić się światełko. Kuhtax szepnął: "Widzisz to przez maskę?". Jego uczeń odrzekł: "Tak. To duża energia. Ale dopiero powstała...". Kuhtax szepnął przerażony:"Nie. To nie możliwe. ON też to ma. Tak jak Maru i Deamoon...Ale...to nie może być znak Rahkshi...". Phantix wyleciał spod skał i krzyknął:

-Jak nie może jak jest? A po za tym spójrzcie do góry!

Ze zbocza pędziło stado Karloków które porwało Bilidenta i jego mistrza. W ostatniej chwili Phantix złapał Ucznia Kuhtaxa za nogę tym samym ratując mu życie. Setka oszlałych bestii porwałą Kuhtaxa i spadła w głąb gór. Bilident zapytał:

-Czemu mnie uratowałeś? Przecież chcesz nas zniszczyć!

-Kto? Ja! A daj ty spokój. Takie są efekty jak się mistrza opuszcza. Teraz masz wybór: albo wracasz do obrony wioski albo - mówiąc to Phantix spojrzał w dół - Idziesz w ślady mistrza.


Iceblaster dopłynął do brzegów wodnej wyspy. Jeszcze długo miał w głowie obraz Deamoona pochłanianego przez morskie wody.


Bilident kopnął Phantixa i odskoczył by podnieść broń. Toa Powietrza parsknął:

-Skoro wolisz walkę. To powalcz z Lwem Górskim. JA nie mam czasu dla ciebie!

Kuhtax nagle pojawił sie za swoim uczniem. Krzyknął:

-Skoro tak. To cię puścimy,. Tylko oddaj swą broń.

Zielony Toa spojrzał na Kuhtaxa. Rzucił broń na ziemię lecz tylko po to by rzucić w nich huraganem.

Kuhtax i Bilident Odskoczyli. Kiedy wiatr ustał Phantixa już nie było

Rozdział 4Edytuj

Idąc przez góry nasi obaj bohaterowie zbliżali się do miejsca przeznaczenia. Jednak mieli odmienne cele. Iceblaster chciał posiąść wielką moc, zaś Phantix szukał zemsty.

Toa powietrza doszedł do portu. Zobaczył kilku Toa i Matoran sprzątających trupy. Dowiedział się że to sprawka Iceblastera. Zobaczył zwitek papieru na ziemi. Podniósł go. To była połowa mapy. Na niej zaznaczona była wodna wyspa i lodowa. Spojrzał na podpis w rogu. Widniał napis "Iceblaster". Phanttix wynajął najlepszą łódź w porcie i wypłynął. Bądź co Bądź wiedział że może nie wyjść z tego żywy. Postanowił jednak pomścić Ankaia. "Nawet jeśli zginę" - myślał - "to Iceblaster zginie pierwszy!"


Tymczasem wyżej wymieniony szedł przez góry. Dobrze znał swój cel. Po chwili zobaczył przepiękny klasztor wśród wierchów.Ów klasztor był zrobiony z Marmuru i złota. Jego strzeliste wierze ozdabiane przez czerwone lakiery były majestatyczne. A czerwono-złote mury były otoczone przez 300 wojów. Podszedł do nich. Trzasnął w głowę. Zemdleli. Poszedł dalej.


Phantix dopłynął do brzegów. Spojrzał na góry. Szepnął:"Wiem że tam jesteś. Ale mam tą przewagę że ty tego nie wiesz." Poszedł dalej. W końcu i on zobaczył wielki pałac o wieżach. Zobaczył omdlałych strażników. "Bingo!"- pomyślał -"Tym razem byłeś nieostrożny."

Rozdział 5Edytuj

Iceblaster wszedł do komnaty głównej. Zrobił Sepuku kapłanowi i wszedł do pokoju z chemikaliami. Zaczął coś mieszać. Wyniki mieszania wypił. Nagle krzyknął:Tak! Taaaaaaak!!! Mogę Mówić!!! Mogę mówić!!! I jestem jeszcze silniejszy!!! Taaaaaaaaaaak!!!! Haaaaaaaaaaaaaaaahahahahahaha!


Phantix po raz pierwszy widział takie zniszczenia. Szepnął:"Nie mam wątpliwości. Może skończę zemstę i wrócę na obiad do domu." Pobiegł do zniszczonej sali. Na ziemi leżał martwy kapłan. Usłyszął smiech. Wszedł do ciemnej komnaty. Przeszedł go dreszcz. Mówić o zemście a stanąć naprzeciwko niego to zupełnie co innego. Iceblaster zapytał:

-Kim jesteś?

-Twoim fatum. -odpowiedział Toa bez namysłu

-Zawszę pokonuję lęki. Tym razem też tak będzie.

Ruszyli na siebie. Z początku Phantix prowadził, ale szybko się to zmieniło. Iceblaster złapał go za rękę i ją wykręcił. Trzasnął nim o ziemię.

-Więc to twoja technika walki?

Kolejne uderzenie.

-Phi!

Trzeci cios

-To tylko zwykła...

Uderzenie

-Szkoła Matorańska!

Toa poszybował w ścianę rozwalając ją. Phantix nie podniósł się. Z bólu, upokorzenia i wstydu.

Rozdział 6Edytuj

Leżał. Godzinę...dwie...trzy...wstał. Nie był do końca pewien co robi. Wiedział jedno. Jest potrzebny, ale nie do zemsty czy zniszczenia. To było tylko dodatkiem. Iceblaster był niebezpieczny dla świata. A on mógł go pokonać. Toa złapał swój miecz. Spojrzał na ogrom zniszczeń. Wiedząc że na tym nie koniec wyszedł w gniewie, smutku, złości i z chęcią pomsty ze świątyni. Jego przeciwnik był daleko, ale upuścił pergamin a w zasadzie to mapę. Spojrzał. Był tam plan wyspy i...właśnie i co? Obok świątyń w sercu gór leżały jaskinie. A obok nich było nabazgrane coś niestarannym pismem. Phantix z trudem rozczytał tę wiadomość. Brzmiała tak:

"Jaskinie Malgori,

Otworem stojące.

W środku źródło ukryte,

co zniszczy wszystko i wszystkich.

Moc ma potężną lecz i niestabilną.

Coś dać ci może zaś coś ci odbierze.

Źródło zdobędą jedynie jego godni,

nieskalani i potężni.

Innym ta moc przyniesie i zgubę.

Wielki Kapłan"

Te słowa rozdrażniły Toa Powietrza.

Jeśli Iceblaster dorwie to źródło... - powiedział szeptem - nie będzie już żadnej przyszłości. Muszę go powstrzymać.

Rozdział 7Edytuj

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki