FANDOM


Kropla strachu


TwórcaEdytuj

Lorco

Rozdział 1 Edytuj

Gdy pewnego dnia Anrorin poszukiwał materiałów na bronie w kopalni znajdującej się w Onu-Wahi, został tylko on.Nagle natknął się na świecący kamień. Nie minęło wiele czasu i już trzymał go w dłoni.Dziwny, głośny huk spowodował upadek kamienia i jego zniszczenie, ale po tym stała się dziwna rzecz.Otworzyło się coś w rodzaju drzwi.Toa powiedział z odwagą:

-Nic nie dzieje się przypadkiem!Może moim przeznaczeniem jest dostać się do innego świata, może jest nim moja śmierć!

Natychmiast wskoczył do owych "drzwi".Gdy otworzył oczy okazało się, że jest na wyspie.Była to niewielka wyspa.Rozejrzał się dookoła, po czym stwierdził, że musi wyznaczyć sobie cel mówiąc:

-Muszę się opanować i znaleźć chociażby ślad życia na tej przeklętej wyspie!

Po tych słowach zaatakował go Marotanin.Jedną z głównych umiejętności Anrorina była walka.Właśnie ten atut spowodował, że walkę wygrał Anrorin.Obezwładniony Marotanin już nie był dla niego groźny, więc nasz bohater rozpoczął mówić:

-Jak masz na imię Marotaninie z tej przeklętej wyspy?

-Radis, ty mutancie!

-Nie jestem mutantem!Jestem Toa, a na imię mam Anrorin.

Nagle Radis stał się spokojny.Cicho zaczął błagać:

-Nie zabijaj mnie zbawicielu!Teraz wszystko rozumiem!

-Co rozumiesz?- spytał Anrorin

-Opowiem Ci wszystko od początku.-rzekł Radis- Ta wyspa nazywa się Toron.W jej północnej części, w podziemiach jest komnata.Wiele lat pracowałem, aby odczytać znaki naścienne.Zrozumiałem, że z Wymiaru Spokoju, czyli z wymiaru w którym dotąd przebywałeś przybędzie zbawiciel.Ma on za zadanie uwolnić tą wyspę od wszystkich zmutowanych Marotan, oraz zabrać nas z Toronu.

Rozdział 2Edytuj

Arorina ciekawiło kim są zmutowani Marotanie.Wiedział, że Radis nie będzie chciał o tym mówić, ale jak miał im pomóc nie wiedząc wszystkiego o nich dokładnie.Zapytał jeszcze ciszej niż mówił Radis:

-Kim są zmutowani marotanie i jak powstają?

-Na początku są normalni, nie różnią się od innych, ale po kontakcie z Dosonix(płynem mutującym) powstają z nich straszliwe stworzenia.Powstają Makuta.Teraz uwierz mi, że wiesz już wszystko.Musimy iść do bazy Organizacji Zarda!

Zaczęli wędrować, ale nie po ziemi, bowiem był tam Dosonix.Według mieszkańców najbezpieczniejszą powierzchnią jest Drzewo, więc podróżowali niczym Lewa.Radis miał tą sztukę w małym palcu, ale dla Anrorina było to trudne zadanie.Gdy dotarli do bazy bez przykrych niespodzianek po drodze, udali się do Zardana.Radis tylko przedstawił przybysza:

-Oto zbawiciel, z pewnością nie jest oszustem!

-Nasz zbawiciel!-wykrzyknął Zardan -lider organizacji.

-Witam, wiem już jakie jest moje zadanie.-odpowiedział Anrorin

-Dobrze.Jak ci na imię?

-Anrorin.

-Świetnie, to jest nasza baza.Baza Organizacji Zarda.Jej członkiem jest każdy zdrowy Marotanin.Działamy przeciwko mutantom.Niestety wiele z naszych wysłanników skończyło na tym, że się zmutowali.Zacznij swą misję szybko!Zaraz przydzielimy ci pomocników.-zakończył Zardan.

-Nie potrzebuję pomocników.Idę już teraz, bo jestem Toa, a każdy Toa Musi ratować przed złem!

Anrorin szybko odszedł od całkiem sporego "namiotu".Gdy tylko opuścił bazę zauważył, że tylko tam chodzą po ziemi.

Rozpoczął swą misję. Zgodnie z planem najpierw udał się do Tajemniczej komnaty. Nagle gdy był blisko celu usłyszał za sobą szmer, ale szedł dalej szedł po drzewach. Zrobił jeszcze kilka kroków i zakręciło mu się w głowie i zrobiło czarno przed oczyma. Obudził się z dłońmi i nogami przygniecionymi głazami. Czuł straszny ból. Ktoś zaczął przemawiać:

-Jemu zrobiłem to samo! Jego nękałem! Jego uśmierciłem! On czuł cierpienie straty rozsądku! Nie rozumiesz tego, bo jesteś bestią!

Anrorin wydobył z siebie cichy, ale stanowczy głos:

-Jestem Toa, mam zadanie was uratować.

Podczas gdy istota namyślała się Anrorin stwierdził, że jest w jaskini. Dopiero teraz przemyślał to co powiedział:

„Co jeśli jest prawdziwym wrogiem?”

Z ciemności wyłoniła się bestia, z którą rozmawiał Toa. Był to wysoki, czerwony, o dziwnym tułowiu mieszkaniec wyspy Zarda.

-Tak, to ja. Jeden z mutantów. Dziwisz się, że żyjesz? To zbieg okoliczności. Nie rozumiesz? Widać taki twój los. Chyba stwierdziłeś, że walczę z Makuta. Nie, to nieprawda. Ja jestem tajemnicą.

Na te słowa Anrorin nic nie odpowiedział. Broń naszego bohatera była w głębi jaskini, więc walka z uzbrojonym, tajemniczym „kimś” była pewną śmiercią. Tajemniczy mutant, również nie obawiał się ataku przybysza, więc uwolnił go i od tej chwili wędrowali dalej razem.Anrorin nie rozumiał słów towarzysza, lecz ufał mu.Przeszli całą drogę w ciszy.Wreszcie doszli do celu. Nietrudno było znaleźć wejście do podziemnej komnaty.Było ono bowiem wielkie jak koń.Nidir(jak go nazywał Anrorin)powiedział gdy byli w komnacie:

-To miejsce jest niebezpieczne jak śmierć sprzymierzeńca.

Anrorin i tym razem niewiele zrozumiał, ale odpowiedział:

-To nasz jedyny trop.

Po czym spojrzał na najciemniejsze, jakby ukryte znaki. Taka była ich treść:

Gdzie woda słodka tam marzenie

Gdzie ciemność inne tam spojrzenie

Wiele przeszkód jest w życiu i nie

Stwierdził, że musi szukać słodkiej wody, ale co jest owym „marzeniem”? Gdy zastał ich wieczór znaleźli miejsce na odpoczynek. Prawie spali, kiedy zaatakował ich dziwny Matoran.Jego oczy świeciły czerwienią, a dłonie drżały.Nidir zabił go jednym uderzeniem topora.Anrorin stał nieruchomo, ponieważ nawet teraz, kiedy Nidir był jego sprzymierzeńcem bardzo się go bał.

-Nigdy nie lekceważ siły i odwagi przyjaciela, a także wroga.

Rozdział 3Edytuj

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki